Osad w oleju tłoczonym na zimno. Czy to normalne?

Obrazek olej lniany

Olej lniany tłoczony na zimno – budwigowy

Niektórzy konsumenci olejów tłoczonych na zimno: lnianego, rzepakowego, słonecznikowego czy oleju z pestek dyni są zdziwieni tym, że w kupionym przez nich oleju wytrącił się osad. Niektórzy podejrzewają nawet, że może mieć to związek z jakimiś nieuczciwymi praktykami producentów oleju. Nic bardziej mylnego.

Oleje tłoczone na zimno mogą zawierać naturalny osad. To rzecz zupełnie normalna. W końcu w procesie tłoczenia na zimno chodzi właśnie o to, by stracić jak najmniej wszystkich substancji. Poddane naciskowi specjalnej prasy, nasiona pękają, uwalniając olej. Do oleju dostają się także niewielkie drobinki nasion.

To m.in. dlatego tłoczony na zimno bywa mętny i ma wyraźnie ciemniejsza barwę niż otrzymywany z tego samego surowca olej rafinowany, który poddaje się nie tylko procesom filtracji, ale także działaniu określonych substancji chemicznych.

Niewielkie ilości pyłków, które wytrącają się z oleju tłoczonego na zimno nie powinny niepokoić. Wręcz przeciwnie. To one są świadectwem tego, że olej naprawdę był tłoczony mechanicznie i zapewne jest w 100 proc. naturalny.

Olej rafinowany będzie pozbawiony osadów i bardzo klarowny. Dłuższy będzie także jego termin przydatności do spożycia. Tylko że spożywanie go nie będzie zdrowe. Dlatego lepiej sięgnąć po oleje tłoczone na zimno, nawet jeśli nie są tak klarowne i wytrąca się z nich naturalny osad.

Oleje tłoczone na zimno kupisz tutaj.

Informacje dotyczące właściwości oraz działania oferowanych produktów zostały przygotowane na podstawie materiałów ogólnodostępnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *